Walentynki 2012
Wtorek, 14 Lutego 2012 23:02
Dzień Świętego Walentego został poprzedzony starannymi przygotowaniami. Aby prowadzić się w nastrój tego święta, zaczęłyśmy od produkcji dekoracji do domu. Ponieważ motywem przewodnim jest miłość, serca były przez nas bardzo promowane. A były one przeróżne: duże, małe, włochate, z nalepkami, z kolorowego papieru, cekinów. Nie zabrakło również balonów w kształcie serca. Kiedy już w domu zapanował walentynkowy nastrój, rozpoczęłyśmy realizację drugiego etapu nowej tradycji walentynkowej: przygotowania tortu z truskawkami. Inspiracją dla nas był Kuba, a właściwie jego babcia, która przygotowała na jego urodziny pyszny tort. Razem z mamą zabrałyśmy się do dzieła. Galaretka, biszkopt, krem, truskawki. Wszystko musiało zostać wcześniej przeze mnie skosztowane, zanim zostało dopuszczone do użytku. Najbardziej zabawne było miksowanie kremu. Pokazałam mamie, że ja również potrafię miksować …. swoimi paluszkami. Po zakończeniu pracy, tory był gotowy! Zabrakło tylko świeczki. Tort bez świeczki? Nieeee.. Musiała być świeczka, przecież musiałam ją zdmuchnąć - nowa walentynkowa tradycja.Tak więc 14 lutego br. w walentynkowym nastroju, po obdarowaniu taty Kartką Walentynkową przygotowaną przeze mnie i mamę, mogłam delektować się smakiem niepowtarzalnego tortu z truskawkami. Tak wyglądało moje pierwsze świadome świętowanie Walentynek.
Komentarze (1)
Angielski dla dzieci - dzielenie się swoimi doświadczeniami
Czwartek, 09 Lutego 2012 09:25
Dzielenie się doświadczeniami jest bardzo ważne. Szczególnie, gdy w życiu wiele się dzieje – a moje życie jest bardzo ciekawe. Dlatego często opowiadam o tym, co mnie spotkało, czy było to dla mnie radosne, czy przykre, i jak zachowywali się w tej sytuacji inni. Najczęściej opisuję rzeczywistość i wspomnienia mamie, tacie i dziadkom.Ostatnio Mama stwierdziła, że też chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi mamami. Ponieważ niedługo pójdę do preeschool i będę tam bez mamy, wskazane jest, abym skutecznie porozumiewała się z rówieśnikami i nauczycielami w języku angielskim. Odkąd pamiętam mama tłumaczyła mi nazwy pewnych rzeczy w dwóch językach. Dlatego Mama uznała, że zacznie dzielić się swoimi doświadczeniami na temat nauki języka angielskiego. Niieee, nie chodzi o jej naukę, ale o moją :-)Gdy jestem w creche, panie przedszkolanki oraz inne dzieci mówią w języku angielskim. Mimo, że zabawa jest fajna i można porozumieć się bez słów, mama chciałaby pomóc mi w wyrażaniu siebie i swoich potrzeb w języku angielskim. Mama zdaje sobie sprawę, że nauka języka obcego nie jest prosta, dla człowieka dorosłego chyba ;-), jednak czuje potrzebę pisania o swoich doświadczeniach w nauce angielskiego swojej córki, czyli mnie. Zachęcamy więc do śledzenia „Angielski dla dzieci”. Oto pierwsze wiadomości z tej rubryki:Book evaluationZasady przydatne w nauce drugiego językaNasza zabawa: mama mówi...Na komputerze
Komentarze (0), napisz
Na dobranoc
Wtorek, 07 Lutego 2012 01:08
Wieczór zapowiadał się na taki sam, jak każdy poprzedni. Najpierw kolacja. Potem kąpiel, mycie zębów, wyścigi do pokoju i wskakiwanie do łóżka oraz wybór książek do czytania przed snem. Tego dnia zaproponowałam nową książkę z „polskiej biblioteki”. Mama położyła się obok mnie, tata trochę niżej, gdyż nie mieścimy się w trójkę w moim łóżku i rozpoczęło się wieczorne czytanie. Mama zaczęła czytać, a my z tatą wsłuchiwaliśmy się w jej głos. Po pewnym czasie, spokojny jego ton zmienił się… w śmiech! Roześmiał się tata i ja również. Potem śmialiśmy się wszyscy, a ja do tego machałam nogami pod kołdrą. O czym czytaliśmy „na dobranoc”? O tym, jak piesek kotką mył podłogę oraz o tym, jak kotka zaszyła dżdżownicą pieskowi spodnie bo miał dziurę, przez którą widać było koszulę. Mimo, że czytamy każdego wieczoru „na dobranoc”, a repertuar lektur jest urozmaicony, pierwszy raz rodzice tak śmiali się podczas czytania bajek. Może to dlatego, że oboje byli zmęczeni po całym dniu, i pracy, i byciu "poważnymi ludźmi". Teraz czytamy opowiadania o piesku i kotce każdego wieczoru. Książkę tę napisał i ilustrował Josef Czapek. Ona sama znalazła się w zbiorach biblioteki w Dublinie, jako dar od Wojewódzkiej Biblioteki Publicznej w Olsztynie. Książka zaś została wydana w 1989 roku.
Komentarze (1)
<< < 1 2 3 4 [5] 6 7 8 9 > >>