Tłusty Czwartek i Bloczek Czekoladowy
Środa, 22 Lutego 2012 13:50
Tłusty Czwartek w Irlandii? Tak, i to z prawdziwymi polskimi pączkami. Tego dnia miłym zaskoczeniem dla nas był napis w pobliskim sklepie, w języku polskim o możliwości nabycia polskich pączków z okazji tego święta. Mama nie zastanawiała się ani chwili i kupiła wypieki. Wszak polskie pączki są najlepsze. Miała rację. Mając porównanie z tutejszymi pączkami, "nasze" pięknie pachną drożdżami, są wyrośnięte i słodkie w sam raz! To była prawdziwa uczta smakosza. Za to w irlandzki "Pancake Day" (tłusty wtorek), który przypadał na 21 stycznia br., nie miałam ochoty na tradycyjny pancake.
Z mamą przyrządziłyśmy Bloczek Czekoladowy. Dla zainteresowanych i babci od Tosiuni, zamieszczamy przepis. Bloczek Czekoladowy według słów mamy to specjalność Cioci Ewy od Natalki i Patrycji.
Oto przepis na Bloczek Czekoladowy:
2/3 szklanki cukruKostka masła1/2 szklanki mleka3 łyżki kakaoOpakowanie mleka w proszku (250-300 g)Opakowanie herbatników lub mlecznych ciastekBakalie (najlepiej „mieszanka studencka” dostępna w Polsce)
Instrukcja:
Masło rozpuścić w garnku, dodać mleko i cukier. Następnie dodać do masy kakao i dobrze wymieszać. Odstawić do wystygnięcia.
W misce pokruszyć ciastka. Zmieszać z bakaliami i mlekiem w proszku. Następnie ostygniętą kakaową ciecz dodać do miski z pokruszonymi ciastkami, bakaliami i mlekiem w proszku. Masa nie powinna być płynna, ale przypominać „wyrobioną plastelinę”. Upchać masę do formy wyłożonej folią aluminiową, a następnie schłodzić. Zastygnięta masa przypomina czekoladę. Można kroić ją w kostkę i podawać domowym smakoszom.Tak wygląda moja buźka po skosztowaniu Bloczka.
Komentarze (0), napisz
Walentynki 2012
Wtorek, 14 Lutego 2012 23:02
Dzień Świętego Walentego został poprzedzony starannymi przygotowaniami. Aby prowadzić się w nastrój tego święta, zaczęłyśmy od produkcji dekoracji do domu. Ponieważ motywem przewodnim jest miłość, serca były przez nas bardzo promowane. A były one przeróżne: duże, małe, włochate, z nalepkami, z kolorowego papieru, cekinów. Nie zabrakło również balonów w kształcie serca. Kiedy już w domu zapanował walentynkowy nastrój, rozpoczęłyśmy realizację drugiego etapu nowej tradycji walentynkowej: przygotowania tortu z truskawkami. Inspiracją dla nas był Kuba, a właściwie jego babcia, która przygotowała na jego urodziny pyszny tort. Razem z mamą zabrałyśmy się do dzieła. Galaretka, biszkopt, krem, truskawki. Wszystko musiało zostać wcześniej przeze mnie skosztowane, zanim zostało dopuszczone do użytku. Najbardziej zabawne było miksowanie kremu. Pokazałam mamie, że ja również potrafię miksować …. swoimi paluszkami. Po zakończeniu pracy, tory był gotowy! Zabrakło tylko świeczki. Tort bez świeczki? Nieeee.. Musiała być świeczka, przecież musiałam ją zdmuchnąć - nowa walentynkowa tradycja.Tak więc 14 lutego br. w walentynkowym nastroju, po obdarowaniu taty Kartką Walentynkową przygotowaną przeze mnie i mamę, mogłam delektować się smakiem niepowtarzalnego tortu z truskawkami. Tak wyglądało moje pierwsze świadome świętowanie Walentynek.
Komentarze (0), napisz
Angielski dla dzieci - dzielenie się swoimi doświadczeniami
Czwartek, 09 Lutego 2012 09:25
Dzielenie się doświadczeniami jest bardzo ważne. Szczególnie, gdy w życiu wiele się dzieje – a moje życie jest bardzo ciekawe. Dlatego często opowiadam o tym, co mnie spotkało, czy było to dla mnie radosne, czy przykre, i jak zachowywali się w tej sytuacji inni. Najczęściej opisuję rzeczywistość i wspomnienia mamie, tacie i dziadkom.Ostatnio Mama stwierdziła, że też chciałabym podzielić się swoimi doświadczeniami z innymi mamami. Ponieważ niedługo pójdę do preeschool i będę tam bez mamy, wskazane jest, abym skutecznie porozumiewała się z rówieśnikami i nauczycielami w języku angielskim. Odkąd pamiętam mama tłumaczyła mi nazwy pewnych rzeczy w dwóch językach. Dlatego Mama uznała, że zacznie dzielić się swoimi doświadczeniami na temat nauki języka angielskiego. Niieee, nie chodzi o jej naukę, ale o moją :-)Gdy jestem w creche, panie przedszkolanki oraz inne dzieci mówią w języku angielskim. Mimo, że zabawa jest fajna i można porozumieć się bez słów, mama chciałaby pomóc mi w wyrażaniu siebie i swoich potrzeb w języku angielskim. Mama zdaje sobie sprawę, że nauka języka obcego nie jest prosta, dla człowieka dorosłego chyba ;-), jednak czuje potrzebę pisania o swoich doświadczeniach w nauce angielskiego swojej córki, czyli mnie. Zachęcamy więc do śledzenia „Angielski dla dzieci”. Oto pierwsze wiadomości z tej rubryki:Book evaluationZasady przydatne w nauce drugiego językaNasza zabawa: mama mówi...Na komputerze
Komentarze (0), napisz
[1] 2 3 4 5 > >>